
12 gniewnych ludzi / 12 Angry Men
grudzień 11, 2007Droga człowieka prawego prowadzi pomiędzy niesprawiedliwością samolubnych i tyranią złych ludzi…[Ez. 25,17]
|
|
Rok produkcji: 1957, USA Czas trwania: 96 minut Gatunek: Dramat Reżyseria: Sidney Lumet Scenariusz: Reginald Rose Zdjęcia: Borys Kaufman Montaż: Carl Lerner Scenografia: Robert Markel Produkcja: Henry Fonda, Reginald Rose Występują: Henry Fonda, Joseph Sweeney, Martin Balsam, John Fiedler, Lee J. Cobb, E.G. Marshall |
Wyobraźcie sobie następującą sytuację. Jest najgorętszy dzień lata. Skwar leje się z nieba, a wszechogarniająca duchota praktycznie uniemożliwia oddychanie. Zostajecie zamknięci w małym pomieszczeniu z jedenastoma innymi osobami. Zadanie, które przed Wami stoi jest na pierwszy rzut oka bardzo proste. Wystarczy jednomyślnie podjąć decyzję. Jej waga jest jednak wielka – życie innego człowieka. Dysponujcie zebranym w ciągu 6 dni, pełnym materiałem dowodowym. Fakty zdają się jednoznacznie wskazywać winę oskarżonego. Nic prostszego – głosowanie. Jakież musi być Wasze zdziwienie, kiedy zamiast dwunastu głosów skazujących pojawia się tylko jedenaście…
Tak mniej więcej wygląda zawiązanie akcji 12 gniewnych ludzi. Oglądałem już w swoim życiu kilka filmów o tematyce sądowej, ale ten jest bez wątpienia najlepszy. Klasyczna forma, stosunkowo prosta historia, ale przy tym wszystkim rewelacyjna realizacja. Wszystkie wydarzenia mają miejsce w budynku sądu, a konkretniej we wspomnianym wcześniej ciasnym pokoju, akcja toczy się w czasie rzeczywistym, a wszelkie dygresje dotyczą jednego wątku. Niemalże dramat klasyczny.
Wśród aktorów rozpoznałem tylko Henry’ego Fonde, ale każdy zasługują na gromkie oklaski. Udało im się stworzyć arcyciekawe kreacje. Dyskutujący mężczyźni różnią się od siebie w niemalże każdej kwestii. Wywodzą się z różnych środowisk, mają różny stosunek do otaczającej rzeczywistości, kierują się innymi priorytetami. Dzięki znakomitej grze, te kontrasty są doskonale widoczne. Poza tym, na uwagę zasługują rewelacyjne dialogi, ponieważ to głównie na nich opiera się film. Wyrafinowana gra słowna i cięte riposty – solidny filar scenariusza.
Kolejna z zalet to szeroko pojęta minimalistyczność. Wspomniałem już o odwołującej się do tradycji formie i o przemyślanych dialogach. Sekret 12 gniewnych ludzi polega na tym, że nie ma tutaj niczego zbędnego. Wszystko jest wymierzone z zegarmistrzowską precyzją. Nawet pogoda zdaje się mieć znaczenie. Może to mało istotny aspekt, ale w kontekście całości daje do myślenia. Deszcz, słońce, burza – natura zmienna niczym ludzkie charaktery. Aha, warto odnotować także brak jakiejkolwiek muzyki (pominąwszy początek i koniec). Normalnie byłbym zawiedziony z tego powodu, ale nie w tym wypadku. Z każdym wypowiedzianym przez bohaterów zdaniem atmosfera gęstnieje i nie potrzeba efektów dźwiękowych, żeby to podkreślić. To się po prostu czuje.
Minimum środków, maksimum efektu. Świetny film dla ludzi, którzy szukają intelektualnej rozrywki na wysokim poziomie.
Ocena: 9/10

Właśnie skończyłem oglądać. Cóż można powiedzieć o starym jak świat filmie, który rozgrywa się w jednym pomieszczeniu, jest przegadany i nie ma w nim praktycznie akcji w potocznym rozumieniu? Ano można tyle, że jest to moim skromnym zdaniem prawdziwy majstersztyk! Majstersztyk zwłaszcza pod względem reżyserii, jak i gry aktorskiej. Szczególnie należy tu wyróżnić oczywiście Henry’ego Fondę, ale wg mnie gra wszystkich dwunastu bohaterów jest po prostu bezbłędna, niezwykle wiarygodna i realistyczna. Film, mimo iż oparty jest właściwie wyłącznie na dialogu, trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Zdecydowanie polecam!