h1

Człowiek w ogniu / Man on Fire

grudzień 4, 2007

Forgiveness is between them and God. It’s my job to arrange the meeting.

Okładka

Rok produkcji: 2004, Meksyk, USA, Wielka Brytania
Czas trwania: 146 minut
Gatunek: Dramat, Sensacyjny
Reżyseria: Tony Scott
Scenariusz: Brian Helgeland
Zdjęcia: Paul Cameron
Montaż: Christian Wagner
Muzyka: Harry Gregson-Williams, Trent Reznor, Justin Caine Burnett, Lisa Gerrard
Scenografia: Benjamín Fernández, Chris Seagers, Hector C. Romero, Elli Griff
Produkcja: Tony Scott, Arnon Milchan, Lucas Foster
Występują: Denzel Washington, Dakota Fanning, Marc Anthony, Radha Mitchell, Christopher Walken


Reżyserem owego filmu jest Tony Scott. Postać o wiele bardziej rozpoznawalna, niż wybitna. W jego dorobku figurują tytuły takie jak: Deja Vu, Domino, Wróg publiczny, Fan, Karmazynowy przypływ, Prawdziwy romans, Ostatni skaut, Szybki jak błyskawica oraz oczywiście przywołany w nagłówku Człowiek w ogniu. Widziałem je wszystkie i mimo, że historie w nich opowiadane nie są niczym odkrywczym, lubię do nich wracać.

Scott to twórca rasowego kina akcji i jeśli kogoś bawi ten gatunek, to bez wątpienia z niecierpliwością czeka na Jego kolejne dzieła. W ostatnim czasie stało się to i dla mnie zaiste ciekawe, ponieważ reżyser wykazuje tendencje do odważnego eksperymentowania z formą. Chyba w tym właśnie tkwi jego przewaga nad resztą twórców opowieści o charakterze sensacyjnym. O ile temat nie zaskakuje, o tyle sposób realizacji bardzo. Największe znamiona eksperymentatorstwa noszą trzy ostatnie filmy, a więc Domino, Deja Vu i Man on Fire. Skupię się na tym ostatnim, gdyż najbardziej przypadł mi do gustu.

Zasadniczo fabułę filmu można podzielić na dwie osobne części. Pierwsza – mocno stonowana – to historia byłego wojskowego imieniem Creasy, który otrzymuję pracę w charakterze ochroniarza małej dziewczynki – Pity. Akcja toczy się w Meksyku, a więc miejscu, gdzie dzieci bogatych rodziców są masowo porywane dla uzyskania okupu, a realnie pojmowane prawo to La Hermandad, czyli grupa skorumpowanych, wysoko postawionych urzędników państwowych. W tych, mało sprzyjających dla głównych bohaterów warunkach, niespodziewanie pojawia się promyk światła. Creasy, który wątpi w sens istnienia, pod wpływem swojej podopiecznej zaczyna odnajdywać również tę jaśniejszą stronę życia. Trochę to przypomina Leona Luca Bessona, nieprawdaż? Wracając do sedna, widz ogląda subtelne nawiązywanie kontaktu pomiędzy dorosłym a dzieckiem, kamera pracuje spokojnie i bardzo sprawnie. Denzel Washington (Creasy) i Dakota Fanning (Pita) swoją znakomitą grą, nadają głębi kreowanym przez siebie postaciom, a wszystkiemu towarzyszy znakomita muzyka. Sielanka nie trwa jednak długo i szybko doczekujemy się obowiązkowego zwrotu akcji…

Druga cześć fabuły to jazda po autostradzie z zawiązanymi oczami. Zarówno pod względem rozwoju wypadków, jak i pod względem czysto warsztatowym. Zwłaszcza pod względem warsztatowym! Zaryzykuję stwierdzenie, że Tony Scott wykorzystał w swoim filmie wszystkie możliwe filtry i rodzaje obiektywów, jakimi dysponuje Hollywood. To jednak za mało. Twórcze ambicje reżysera zaowocowały także nieszablonowym montażem oraz ciekawą zabawą napisami, które pojawiają się na ekranie wraz z rozwojem wydarzeń. Można ten oczopląs ocenić negatywnie, jako czynnik zbędny i zakłócający klarowność przekazu, ale osobiście stanąłbym w obronie pomysłodawcy tego rozwiązania. Zabiegi te bowiem są uzasadnione przez treść scenariusza. Bohater grany przez Denzela Washingtona, kierując się dewizą Revenge is a meal best served cold, z przerażającą konsekwencją zabija wszystkich, którzy byli zamieszani w porwanie jego małej współtowarzyszki Pity. Myśliwy tropi, a ofiary, uciekają, albo będąc złapane starają się resztkami sił walczyć o życie. Chaos jest nieunikniony, a doskonale oddaje go właśnie sposób realizacji.

Solidne kino sensacyjne ze znakomitymi kreacjami Washingtona, Fanning i ciekawym jak zawsze Walken’em. Postaci znacznie bardziej skomplikowane, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Znakomita muzyka, intrygujący montaż oraz piękne, bardzo wzruszające zakończenie.

Ocena: 8,5/10.

Skomentuj