
Święci z Bostonu / The Boondock Saints
listopad 23, 2007Nadszedł czas zapłaty…
|
|
Rok produkcji: 1999, USA, Kanada Czas trwania: 110 minut Gatunek: Sensacyjny Reżyseria: Troy Duffy Scenariusz: Troy Duffy Zdjęcia: Adam Kane Montaż: Bill DeRonde Muzyka: Jeff Danna Scenografia: Robert de Vico, Craig Lathrop Produkcja: David Della Rocco, Andrew Stevens, Ashok Amritraj, Don Carmody, Chris Brinker, Robert N. Fried, Elie Samaha, Lloyd Segan |
Wczoraj bardzo długo nie mogłem zasnąć, więc żeby umilić sobie czas i chociaż trochę zmęczyć oczy, włączyłem Świętych z Bostonu. Żeby nie było wątpliwości, widziałem ten film już kilkakrotnie, ale z każdym kolejnym seansem podoba mi się coraz bardziej. Piszę o tym, żeby osoby, które jeszcze go nie widziały (jeśli tacy bezbożnicy w ogóle istnieją) niezwłocznie się wyspowiadały i koniecznie poświęciły godzinę i czterdzieści pięć minut na „świętych”. Możecie mi wierzyć, że warto…
Fabuła Świętych z Bostonu, wbrew moim pochlebstwom, nie zachęca do przeznaczania swojego czasu na tę właśnie pozycję, bo jak łatwo się spostrzec jest wtórna i nie wnosi nic nowego do światowej kinematorgafii. Troy Duffy (reżyser) pokazuje nam dwóch irlandzkich chłopaków, którzy pewnego pięknego wieczoru doznają objawienia i postanawiają zabijać wszystkich naprawdę złych ludzi. Jak pomyśleli tak zrobili. Ot taka zbawcza krucjata…
Oglądając ten film nie sposób przeoczyć liczne nawiązania do mojego ulubieńca Quentina Tarantino. W jednej z gazet o tematyce filmowej (niestety nie pamiętam tytułu) wyczytałem kiedyś, że po nakręceniu filmu, reżysera okrzyknięto „irlandzkim Quentinem Tarantino”. Miano tyleż zaszczytne, co zobowiązujące. Porównanie do takiej gwiazdy jak Q. stawia poprzeczkę bardzo wysoko, a fakt, że Duffy tworząc swój obraz był praktycznie w 100% procentach debiutantem, zupełnie traci znaczenie. Wóz, albo przewóz.
Bezsprzecznymi atutami filmu są: solidne aktorstwo (bardzo charakterystyczne postaci) , ciekawa muzyka (połączenie arii operowych, techno i rocka) i przede wszystkim fantastyczne, specyficzne poczucie humoru. Wśród aktorów na pierwszym planie, ze znaczną przewagą nad resztą stawki, plasuje się Willem Dafoe. Facet jest absolutnie niemożliwy! Dynamiczna, charyzmatyczna, ekstrawagancka postać, która na długo utkwi Wam w pamięci. Gwarantuje. Warto również zwrócić uwagę na sposób realizacji. Pamiętacie może Pulp Fiction? Jeśli tak, to z łatwością połączycie oba te filmy , a wspólnym ogniwem będzie achronologia czasowa, jako czynnik budujący akcję. U Duffy’ego oglądamy przygotowania do pewnego wydarzenia, a następnie efekt końcowy z pominięciem wszystkiego co wydarzyło się pomiędzy początkiem, a końcem. O ostatecznym przebiegu zdarzeń widz dowiaduje się śledząc tok rozumowania policjantów, którzy, tak jak my widzowie, starają się uporządkować fakty. Poczucie humoru… Tego nie da się opowiedzieć, to trzeba zobaczyć.
Z pewnością film nie jest kamieniem milowym w historii kina, ale moje serce zdobył. Nawiązuje w prostej linii do Charlsa Bronsona i Życzenia śmierci. Wiecie o co chodzi… Słuszna sprawa, dobrzy ludzie i uderzające z wszystkich stron zło. Kibicujemy tym pierwszym i mamy nadzieję, że „sprzątną” jak najwięcej szumowin, nie zważając na to, że zabójstwo jest czynem, który z moralnością nie ma nic wspólnego. Po prostu są ludzie, bez których świat mógłby się obejść…
Misja od Boga, a więc nie może zabraknąć kilku wersetów w Jego klimacie. Wypowiadają je bohaterowie w chwilach, kiedy napięcie sięga zenitu. Piękne:
- The Family Prayer -
And Shepherds we shall be
For thee, my Lord, for thee.
Power has descended forth from Thy hand
Our feet may swiftly carry out Thy commands.
So we shall flow a river forth to Thee
And teeming with souls shall it ever be.
In Nomine Patri Et Fili Spiritus Sancti.
- Il Duce’s Prayer’s -
And when I vest my flashing sword And my hand takes hold in judgement I will take vengeance upon mine enemies And I will repay those who hate me O Lord, raise me to Thy right hand And count me amoung Thy saints”.
“Whosoever shed last blood. By man shall his blood be shed. For immunity of god make he the man. Destroy all that which is evil. So that which is good may flourish. And I shall count thee amoung my favoured sheep. And you shall have the protection of all the angels in heaven.”
“Never shall innocent blood be shed. Yet the blood of the wicked shall flow like a river. The three shall spread their blackened wings and be the vengeaful striking hammer of god.
Na zakończenie dodam tylko - In Nomine Patri Et Fili Spiritus Sancti. Amen.
Ocena: 8/10

jeden z moich ulubionych filmów. z każdym następnym razem ogląda się coraz lepiej. faktycznie Willem Dafoe zagrał doskonale. co mogę powiedzieć, kolejna pozycja, która uplasowała się w moim rankingu na jednym z czołowych miejsc.