h1

Tenacious D: Kostka Przeznaczenia / Tenacious D: The Pick of Destiny

listopad 21, 2007

Dlaczego właściwie to oglądałem?!

Okładka

Rok produkcji: 2006, USA
Czas trwania: 93 minuty
Gatunek: Komedia, Musical
Reżyseria: Liam Lynch
Scenariusz:Liam Lynch, Kyle Gass, Jack Black
Montaż: David Rennie
Muzyka: Kyle Gass,Jack Black
Występują: Jack Black, Kyle Gass, Jason Reed, Tim Robbins, Ben Stiller, Meat Loaf


Generalnie rzecz biorąc, komedia nie jest moim ulubionym gatunkiem. Nie wynika to z nietolerancji, ale z faktu, że coraz częściej zamiast śmiać się podczas seansu, czuję się zażenowany. Dzieje się tak, dlatego że niestety wszystko idzie w złym kierunku. Gagi, które powinny śmieszyć ograniczają się przeważnie do przekleństw, a humor sytuacyjny, to zwykle pierdzenie, sranie i rzyganie. Przykre, ale prawdziwe. Tenacious D: Kostka Przeznaczenia znakomicie wpisuje się w tę tendencję. Nie brakuje ani „bogatych tekstów”, ani obleśnych zachowań.Fabuła: dwóch frajerów (są inne, bardziej wyrafinowane określenie, ale uwierzcie mi, że to pasuje znakomicie) postanawia spełnić swoje życiowe marzenie i zostać gwiazdami rock’a. Odkrywają wielki sekret. Aby osiągnąć sukces muszą zdobyć kostkę do gitary, która jest zrobiona z zęba samego Szatana. Panowie pisząc scenariusz musieli chyba nieźle „dawać w gaz”. Efekt końcowy jest raczej miażdżący… oczywiście dla psychiki widza. Najbardziej zadziwiające jest więc to, że podczas oglądania, na mojej twarzy często pojawiał się uśmiech. To jeden z filmów, które są tak głupie, że aż zabawne. Mój kolega napisał: … z Pick of Destiny po prostu nie da sie nie śmiać… Zgadzam się. Szczególnie oglądając rockowy pojedynek z Szatanem w roli głównej, scenę z laserami (od razu przypomina się człowiekowi Entrapment i Ocean’s Twelve), czy rewelacyjne epizody Bena Stillera, Meat Loafa, i wprost bezbłędnego Tima Robbinsa (długo nie zapomnę tej postaci).

Muzyka w filmie jest świetna. Opatrzono ją rubasznymi tekstami, co w sumie tworzy piorunujące wrażenie. Tak zwana „moc piekielna”. Dosłownie i w przenośni.

Dzięki temu filmowi na pewno niczego się nie nauczycie, wasze życie nie stanie się lepsze, a artystyczna część duszy, nastawiona na piękno, nie zostanie zaspokojona. Jedyne, czego możecie się spodziewać i czego z pewnością nie zabraknie to tania, bezmózgowa rozrywka. Fajna, byle nie za często…

Ocean: 5/10

3 komentarzy

  1. komedia w zasadzie nie ma za zadanie dać czegoś do przemyślenia czy jak piszesz o zaspokajaniu artystycznej duszy. tu chodzi o śmiech. i chyba im sie udało bo wystarczy spojrzeć na główne postacie. no i te fiuto pompki…


  2. Rzeczywiście, powszechnie przyjął się pogląd, jakoby komedia nie miała skłaniać do refleksji, a wyłącznie bawić. Mimo tego zdarzają się takie, które dają do myślenia i to jest właśnie ten typ, który osobiście preferuję. Wystarczy przywołać chociażby “Little Miss Sunshine”… w lekkim, żartobliwym tonie, a mimo tego na bardzo wysokim poziomie. “Tenaciouse D: The Pick of Destiny” to zupełnie inna bajka… Momentami żenująca, ale w sumie śmieszna.


  3. nie da się ukryć, że film raczej nie ma skłaniać do refleksji. czasami śmieszny, czasami nie. dla mnie największy atut to ścieżka dźwiękowa. w tej materii film to naprawdę bardzo dobra produkcja. myślę, ze soundtrack może cieszyć się większym powodzeniem niż film =).



Dodaj komentarz